Lato, lato... (4 latki, Hofmana)
W minionym tygodniu grupa czterolatków przyglądała się letnim krajobrazom. Opowiadała o kolorach i zapachach lata. Zastanawiała się także, gdzie pojechać na wakacje. Czterolatki wspominały zabawy, w które bawiły się w tamtym roku oraz opowiadały, [...]
Wycieczka do Muzeum Farmacji (5 latki, Hofmana)
Pięciolatki z niecierpliwością czekały na wycieczkę. Nikt jeszcze nie był w takim muzeum, dlatego każdy wyobrażał je sobie trochę inaczej – czy będą tam różnokolorowe tabletki i syropy, czy tylko białe fartuchy – dzieci ciekawe [...]
Ilość zdjęć w naszej galerii: 15069
Zapraszmy! |
|
|
|

Wyprawa do wnętrza Ziemi.
Grupa Skrzatów z przedszkola 83 ratuje dinozaury.
Usłyszeliśmy trzask i oczom wszystkich ukazała się czarna jak atrament dziura.
- Co to jest atrament?- zapytał ktoś.
Kuba, który interesuje się zwierzętami wyjaśnił, że to jakby czarny dymek, który jest pod wodą i bierze się od ośmiornicy.
Nie zgodził się z nim Maciek, który jest dobrym obserwatorem. Jemu atrament kojarzył się z burzową chmurą.
Przyglądaliśmy się czarnej dziurze, a Rysio z mądrą miną wyjaśniał, że atrament jest w małej buteleczce i pisze się nim litery i ciekawe historie, a jak się rozleje, to robi się kleks i nic nie widać i nie można nic przeczytać i nikt nie wie co dalej.
- Tu też nic nie widać i nie wiadomo skąd ta dziura- powiedział Maks, który zawsze wszystko wie.
- Jak to skąd? – krzyknął Kacper, znawca dinozaurów. Dziura wzięła się, bo było trzęsienie Ziemi. Nie słyszeliście jak trzasnęło? Takie ,,trrach” jest wtedy jak pęka Ziemia i ruszają się skały i robią się dziury.
Staliśmy dalej nie bardzo wiedząc, co zrobić.
Nagle z wnętrza dziury wnętrza usłyszeliśmy potworny ryk.
Trochę się przestraszyliśmy, ale Kacper powiedział, że to na pewno dinozaury, a ryczą tak głośno, bo się czegoś boją.
- A może tam wskoczymy? – zaproponował Piotrek, który ma zawsze szalone pomysły.
Maks powiedział, że przydałaby się nam latarka.
Zastanawialiśmy się wspólnie, co jeszcze może być potrzebne do naszej dziurowej wyprawy i skąd to wziąć.
Wyszliśmy na chwilę z gry i przynieśliśmy; latarkę, drabinę i poduszkę.
- Po co wam poduszka?- zapytał ktoś.
Wyjaśniliśmy, że poduszka jest potrzebna po to, że jak drabina będzie za krótka i spadniemy na dno dziury, to nie potłuczemy sobie kolan.
Wskoczyliśmy do dziury i zobaczyliśmy małe, przestraszone dinozaury. One przeraziły się najbardziej tego, że chcemy je zabrać do prawdziwego świata.
Duże dinozaury zostały zablokowane wielką skałą, która spadła jak było trzęsienie Ziemi. Michał, który jest bardzo silny, powiedział żebyśmy odsunęli skałę i uwolnili dorosłe dinozaury.
- Jest za ciężka, nie damy rady- powiedział Piotrek.
- To co teraz zrobimy?- zapytał Maks, który zawsze wszystko wie.
- Trzeba sprowadzić skałojada – powiedział Kuba.
Niewiele myśląc, wyszliśmy z gry.
Skałojada spotkaliśmy w górach. Leżał sobie i odpoczywał. Opowiedzieliśmy mu o nieszczęściu małych dinozaurów i poprosiliśmy żeby z nami poszedł.
Zgodził się.
Bardzo szybko wróciliśmy do wnętrza Ziemi.
Skałojad połknął wielki głaz, który zablokował przejście dorosłym dinozaurom.
Małe dinozaury przestały się bać i tak się cieszyły, że do czarnej jak atrament dziury zaświeciło słońce.
Na pożegnanie pomachały nam ogonkami, a od dużych dinozaurów dostaliśmy na pamiątką skorupki jajek. Po promieniach słońca wdrapaliśmy się na górę.
Czarna dziura zamknęła się.
Podziękowaliśmy skałojadowi i odprowadziliśmy go do jaskini, w której mieszkał.
- No, udało się – powiedział Olek, który tym razem nie poczuł się zmęczony.
- Przecież nigdy się nie poddajemy – przypomniał Maciek, któremu wszystko się udaje.
Zabraliśmy skorupki jajek i wróciliśmy do przedszkola.
Autorem opowiadania są chłopcy z grupy Skrzatów w Samorządowym Przedszkolu
Nr 83 w Krakowie na ulicy Lekarskiej 5 /Kuba Kucharski, Maksym Kaczmarczyk, Michał Hałuszczak, Olek Kowalski, Kacper Babecki-Zamojski, Maciek Zagajski, Piotrek Lesisz
|